Przejdź do głównej treści

10% rabatu na pierwsze zamówienie po rejestracji (nie dotyczy produktów objętych promocją)

darmowa dostawa od 140 zł

Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Czy naturalne kosmetyki są naprawdę bezpieczniejsze, mity i fakty

Czy naturalne kosmetyki są naprawdę bezpieczniejsze, mity i fakty

Prowadzimy sklep z naturalnymi kosmetykami na bazie oliwy z oliwek, więc mogłoby się wydawać, że ten artykuł napiszemy jednym, entuzjastycznym zdaniem: naturalne znaczy bezpieczne. Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona, i uważamy, że warto to powiedzieć wprost, zamiast upraszczać temat na potrzeby marketingu.

Naturalne nie znaczy automatycznie bezpieczne

To fakt, o którym łatwo zapomnieć: natura produkuje mnóstwo substancji silnie działających, drażniących, a czasem wręcz toksycznych. Trujący bluszcz, jad pszczeli czy sok z niektórych roślin są w pełni naturalne, a mimo to zdecydowanie niebezpieczne dla skóry czy zdrowia. Sam fakt naturalnego pochodzenia składnika nic jeszcze nie mówi o jego bezpieczeństwie, liczy się konkretna substancja i jej stężenie, a nie ogólna kategoria „naturalne” czy „syntetyczne”.

Naturalne olejki eteryczne i alergie

To dobry, konkretny przykład. Wiele naturalnych, roślinnych zapachów zawiera związki takie jak limonen, linalol, geraniol czy cytronelol, substancje odpowiedzialne za charakterystyczny aromat wielu olejków eterycznych. Są one jednocześnie jednymi z najczęstszych przyczyn kontaktowego alergicznego zapalenia skóry, i dlatego prawo unijne wymaga ich wyraźnego wymienienia na etykiecie, gdy przekroczą określone stężenie, niezależnie od tego, czy pochodzą z naturalnego olejku, czy zostały wyprodukowane syntetycznie. Zresztą, jeśli zajrzysz do listy INCI niemal każdego naturalnego kosmetyku zapachowego, prawdopodobnie znajdziesz tam przynajmniej jeden z tych związków, my również mamy je w niektórych naszych produktach, i uczciwie je deklarujemy.

Syntetyczne nie znaczy automatycznie szkodliwe

Odwrotna strona tego samego mitu jest równie ważna. Składnik syntetyczny, zsyntetyzowany w laboratorium, wcale nie musi być gorszy czy bardziej szkodliwy od swojego naturalnego odpowiednika. Wiele substancji syntetycznych jest dokładnie tak samo bezpiecznych, a czasem nawet bezpieczniejszych, ponieważ ich skład chemiczny jest w pełni znany i przewidywalny, w przeciwieństwie do naturalnych ekstraktów, których dokładny skład chemiczny może się różnić w zależności od pochodzenia rośliny, warunków uprawy czy metody ekstrakcji.

Dlaczego mimo wszystko wybieramy naturalne składniki

Skoro naturalne nie zawsze znaczy bezpieczniejsze, dlaczego w ogóle stawiamy na kosmetyki naturalne? Powody są inne niż samo bezpieczeństwo. Chodzi nam o unikanie konkretnych, dobrze udokumentowanych kategorii składników, takich jak parabeny czy silikony, o mniejszy wpływ na środowisko, o wsparcie dla rolnictwa ekologicznego, oraz, w wielu przypadkach, o teksturę i odczucie na skórze, które wielu osobom po prostu bardziej odpowiada. To realne, wartościowe powody, ale inne niż uproszczone hasło „naturalne, więc bezpieczne”.

Jak faktycznie ocenić bezpieczeństwo kosmetyku

Najlepszym sposobem pozostaje to, co opisaliśmy w poprzednim artykule: czytanie listy INCI, sprawdzanie konkretnych składników, a nie kierowanie się wyłącznie hasłami z przodu opakowania. Warto też zawsze zrobić prosty test na niewielkim fragmencie skóry przed regularnym stosowaniem nowego kosmetyku, niezależnie od tego, czy jest on naturalny, czy konwencjonalny, dokładnie tak, jak radziliśmy w artykule o oliwie na skórę.

Podsumowanie

Naturalne pochodzenie składnika nie jest gwarancją bezpieczeństwa, a syntetyczne pochodzenie nie jest automatycznym zagrożeniem. Liczy się konkretny składnik, jego stężenie oraz to, czy Twoja skóra dobrze go toleruje, a nie ogólna kategoria, do której należy. Wybieramy naturalne kosmetyki z wielu dobrych powodów, ale uczciwość wobec Was jest jednym z nich, i dlatego nie chcemy udawać, że naturalne automatycznie znaczy bezpieczniejsze.