Mam na imię Ania i razem z mężem prowadzimy Olivibe, sklep, w którym oprócz oliwy z oliwek sprzedajemy też kosmetyki powstałe na jej bazie. W firmie odpowiadam właśnie za dobór tych kosmetyków, i chciałabym opowiedzieć, jakim podejściem się przy tym kieruję, bo wydaje mi się, że warto je poznać, zanim sięgniecie po którykolwiek z naszych produktów.
Zdrowy rozsądek zamiast cudów
Do pielęgnacji zawsze podchodziłam zdroworozsądkowo, choć wiem, że dla każdego to określenie znaczy coś nieco innego. Dla mnie oznacza to przede wszystkim, że nie oczekuję od kosmetyków cudów. Na zdrowy wygląd skóry składa się wiele czynników, a sam kosmetyk to tylko jeden z nich, i to wcale nie ten najważniejszy. Sen, dieta, ruch i niezbyt wysoki poziom stresu to podstawa, dopiero potem można w ogóle mówić o roli kosmetyków w tym wszystkim.
Dla mnie im mniej produktów na półce w łazience, tym lepiej. Podstawa to oczyszczanie, nawilżanie i ochrona przed słońcem, i te trzy rzeczy w zupełności wystarczą, żeby dobrze zadbać o skórę. Nie trzeba do tego dziesięciu różnych kroków i całej etażerki słoiczków.
Dlaczego nie wierzę w drogie kosmetyki
Nigdy nie wierzyłam w to, że wysoka cena kosmetyku gwarantuje spełnienie obietnic jego producenta. Przez lata kupowałam kosmetyki głównie w aptece, kierując się prostym składem i sprawdzonym działaniem, a nie ceną czy opakowaniem. Odkąd trafiłam na La Chinata, w mojej łazienkowej szafce mniej więcej połowę miejsca zajmują kosmetyki apteczne, a połowę właśnie te, na bazie oliwy z oliwek.
Co doceniam w kosmetykach La Chinata
Patrząc na skład tych produktów, doceniam przede wszystkim to, czego w nich nie ma. Są to kosmetyki bez parabenów i nietestowane na zwierzętach, co samo w sobie już wiele dla mnie znaczy. Z tego, co wiem i obserwuję, unikają też olejów mineralnych, parafiny, silikonów oraz sztucznych konserwantów, barwników i zapachów, a to dla mnie równie ważne, jak sam skład aktywny.
Mojej suchej skórze największą ulgę przynoszą trzy rzeczy, które kojarzę bezpośrednio z oliwą z oliwek: skwalen, naturalny lipid wspierający barierę ochronną skóry, polifenole, działające jako antyoksydant, oraz kwas oleinowy, o którym pisaliśmy już zresztą przy okazji jego roli w diecie. Widzę to po prostu po własnej skórze, i to jest dla mnie najważniejszy dowód, silniejszy niż jakiekolwiek hasło marketingowe.
Dlaczego zdecydowaliśmy się sprowadzić je do Polski
Uważam, że te kosmetyki powinno poznać więcej osób, i to właśnie dlatego zdecydowaliśmy się je wprowadzić do naszej oferty. Nie chodziło o kolejny produkt do sprzedania, tylko o coś, co sama regularnie stosuję i czemu naprawdę ufam.
Każda skóra jest inna
Uczciwie muszę przyznać, że każdy reaguje na kosmetyki nieco inaczej, więc trudno mi obiecać, że po pierwszym nałożeniu poczujecie dokładnie to, co ja, czyli wrażenie, jakby skóra dostała drugą, jedwabistą warstwę. Ja tak właśnie się czuję, i dlatego zachęcam do wypróbowania tych kosmetyków samodzielnie. Moim zdaniem efekty są warte swojej ceny, ale to zawsze najlepiej sprawdzić na własnej skórze.